Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 32 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu: Rak prostaty. Jak długo można z tym żyć? :(
PostWysłany: 03 Mar 2010, 17:41 
Offline

Dołączenie: 03 Mar 2010, 17:34
Posty: 9
Witajcie!

Z góry przepraszam, jeśli założyłam wątek w złym dziale.
Rok temu dowiedzieliśmy się, że mój Dziadek ma raka prostaty. Od tamtej pory miesięcznie wydaje około 1000zł na leki, więc trochę tego jest. 2 miesiące temu stan się pogorszył i założono Dziadkowi cewnik, który będzie musiał mieć już do końca życia.
Bardzo cierpię z powodu choroby Dziadka, nie wyobrażam sobie, że mógłby odejść :( Chciałabym Was zapytać jak długo można żyć z rakiem prostaty jeśli stan jest taki, że konieczny jest już cewnik. Dodam, że Dziadek ma już 85 lat, przez całe życie był zdrowy, prowadził zdrowy tryb życia. Jestem załamana :cry:

Dziękuję i pozdrawiam


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Rak prostaty. Jak długo można z tym żyć? :(
PostWysłany: 03 Mar 2010, 19:07 
Offline

Dołączenie: 20 Maj 2009, 14:03
Posty: 67
Witaj Mikomika, czy mozesz nam napisac kilka szczegolow o chorobie dziadka, wtedy napiszemy Ci bardziej konkretnie o sytuacji. Przede wszystkim, jaki byl poczatkowy stan PSA, jakie badania przeprowadzono i ich wynik, jakie obecnie jest leczenie (jakie leki). Dlaczego dziadek placi az 1000zl miesiecznie za leki? czy leczy sie prywatnie? W tym wieku pacjenta sie nie operuje, ale sa inne metody leczenia (naswietlanie, leczenie hormonalne itd) U niektorych pacjentow mozna zastosowac zabiegi typu TURP lub inne polegajace na "udroznieniu" kanalu moczowego, obecnie sa rozne techniki, np. elektro resekcja, green light - czyli specjalnie przystosowany laser itd. zaklada sie rowniez specjalne spiralki i wszystko to po to zeby noszenie cewnika nie bylo potrzebne. Jezeli nie ma przerzutow do kosci, to Dziadek umrze smiercia naturalna (nie na raka prostaty)
jezeli sa przerzuty do kosci, to rowniez moze umrzec smiercia naturalna, ale to jeszcze zalezy od tego jaki jest Gleason (skala agresywnosci raka od 2 do 10), jak reaguje rak na leczenie hormonalne.
Serdecznie pozdrawiam,
Bronek


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Rak prostaty. Jak długo można z tym żyć? :(
PostWysłany: 03 Mar 2010, 20:42 
Offline

Dołączenie: 03 Mar 2010, 17:34
Posty: 9
bronek napisał(a):
Witaj Mikomika, czy mozesz nam napisac kilka szczegolow o chorobie dziadka, wtedy napiszemy Ci bardziej konkretnie o sytuacji. Przede wszystkim, jaki byl poczatkowy stan PSA, jakie badania przeprowadzono i ich wynik, jakie obecnie jest leczenie (jakie leki). Dlaczego dziadek placi az 1000zl miesiecznie za leki? czy leczy sie prywatnie? W tym wieku pacjenta sie nie operuje, ale sa inne metody leczenia (naswietlanie, leczenie hormonalne itd) U niektorych pacjentow mozna zastosowac zabiegi typu TURP lub inne polegajace na "udroznieniu" kanalu moczowego, obecnie sa rozne techniki, np. elektro resekcja, green light - czyli specjalnie przystosowany laser itd. zaklada sie rowniez specjalne spiralki i wszystko to po to zeby noszenie cewnika nie bylo potrzebne. Jezeli nie ma przerzutow do kosci, to Dziadek umrze smiercia naturalna (nie na raka prostaty)
jezeli sa przerzuty do kosci, to rowniez moze umrzec smiercia naturalna, ale to jeszcze zalezy od tego jaki jest Gleason (skala agresywnosci raka od 2 do 10), jak reaguje rak na leczenie hormonalne.
Serdecznie pozdrawiam,
Bronek


Dziękuję za odpowiedź. Wiecej szczegółów nie mogę teraz napisać, ponieważ ich nie znam. Generalnie moja rodzina nie mówi mi za wiele o chorobie Dziadka, wszystkiego dowiaduję się przypadkiem :( ale za kilka dni się tam wybieram i wyciągnę z nich wszystko!
Dziadek leczy się prywatnie, z tego co wiem przerzutów nie ma.
Jak tylko dowiem się wszystkiego dokładnie to napiszę. Dziękuję bardzo za pomoc.
Pozdrawiam gorąco


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Rak prostaty. Jak długo można z tym żyć? :(
PostWysłany: 03 Mar 2010, 22:16 
Offline

Dołączenie: 20 Maj 2009, 14:03
Posty: 67
Prywatne leczenie dziadka nie ma zadnego sensu, prywatny urolog nie zrobi nic wiecej niz urolog z "ubezpieczalni" tylko nabije sobie kase. Jezeli nie ma przerzutow do kosci, ani nie ma zadnych innych bardzo powaznych chorob, to naswietleniem jest mozliwe calkowite wyleczenie. jezeli znajdzie sie bardzo powazny powod ktory wykluczy mozliwosc naswietlenia (np. niektore choroby krwi, bardzo slabe wyniki morfologii) to i tak dziadek przezyje wiele lat na leczeniu hormonalnym. Na razie tyle, pozdrawiam, Bronek


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Rak prostaty. Jak długo można z tym żyć? :(
PostWysłany: 04 Mar 2010, 10:12 
Offline

Dołączenie: 04 Sie 2009, 11:18
Posty: 95
Mikomika, potwierdzam post Bronka o tym ze nie ma sensu leczyc dziadka prywatnie. Prywatny urolog moze jedynie przepisac te same leki (kasujac za wizyte 100-200zl) co urolog z Centrum Onkologicznego. W przypadku 85-letniego pacjenta z rakiem prostaty mozna autorytatywnie i jednoznacznie okreslic sposob leczenia (nawet nie bedac lekarzem) pod warunkiem ze sie wie o tym. Takim leczeniem jest jedynie radioterapia i leczenie hormonalne, w przypadku przerzutow do kosci, jeszcze leki np zometa lub podobne (w ostatnim stadium mozna dac jeszcze chemoterapie). Wiec moja rada jest taka zeby skierowac dziadka do najblizszego Centrum Onkologii. Bronek doskonale wie co pisze, on zna wszystkie obecnie stosowane w Polsce i za granica leki hormonalne i inne sposoby leczenia. Bronek caly czas sledzi wszystkie proby kliniczne nowych lekow na swiecie, i wie juz orientacyjnie jakie leki i metody leczenia beda np. za 5 -10 lat. Mozna sie o tym latwo przekonac czytajac posty NOWINKI MEDYCYNKI gdzie Bronek pisze na biezaco o nowych probach klinicznych nowych lekow. Ja rowniez wiem co pisze, poniewaz podobnie jak Bronek, caly czas sledze proby kliniczne nowych lekow na calym swiecie, nowe metody leczenia, znam "na pamiec" wszystkie stosowane obecnie leki na raka prostaty stosowane w Polsce, USA i innych krajach. Czesto pisze o nowych probach klinicznych nowych lekow rowniez w dziale NOWINKI MEDYCYNKI. Oprocz tego biore aktywny udzial w forach w Polsce i za granica, czytam od wielu lat przypadki, sposoby i wyniki leczenia roznych pacjentow na calym swiecie. Ale niestety, oprocz nas dobrze "siedzacych w temacie" forumowiczow, zdarzaja sie osoby niezrownowazone psychicznie, ktorych celem jest robienie zamieszania. Ale nie przejmuj sie tym, Bronek Ci dobrze poradzil, i ja jestem tego samego zdania co on. Pozdrawiam, Brozyy


PROFILAKTYKU, nie rob zamieszania na tym forum, forumowicze juz poradzili ci zebys sie udal do psychiatry jak porownales ("umyslowa parabola") moderatora do Hitlera. Zaproponowano ci nawet zebys zamiast pisac bzdurne posty, pisal kawaly o Hitlerze, Stalinie i innych. Widac nic do ciebie nie dociera.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Rak prostaty. Jak długo można z tym żyć? :(
PostWysłany: 04 Mar 2010, 18:51 
Offline

Dołączenie: 24 Gru 2008, 22:16
Posty: 124
Osobiście nie mam nic przeciwko wizytom prywatnym jeśli tylko umożliwiają mi one dostęp do wysokiej klasy fachowca. Moje poczucie pewności, że jestem leczona optymalnie, jest warte tych 200,00 – 300,00 zł.
Nie wiem dlaczego dziadek mikomiki wybrał opcję leczenia prywatnego, ale zapewne nie znając powodów jakimi się kierował, przedwczesne byłoby wyciąganie jakichkolwiek wniosków. Może dziadek nie ma siły jeźdźic kilkaset kilometrów do najbliższego centrum onkologii , może nie ma siły na odsiedzenie albo odstanie kilku godzin w poczekalni, a może uważa, że lekarz nie jest równy lekarzowi i chce byc leczony przez uznanego specjalistę, a może chce przedyskutować z lekarzem swoje problemy, a może z jeszcze innych względów ?

Wymiana doświadczeń na forach to doskonała sprawa, ale jeśli z nich korzystać to umiejętnie.


Ostatnio edytowany przez mral 05 Mar 2010, 21:26, edytowano w sumie 2 razy

Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Rak prostaty. Jak długo można z tym żyć? :(
PostWysłany: 04 Mar 2010, 22:04 
Offline

Dołączenie: 03 Mar 2010, 17:34
Posty: 9
Dziękuję za odzew, tylko proszę, nie kłóćcie się tutaj. Każdy wyraża swoje zdanie, za co jestem wdzięczna i na prawdę nie chciałabym tutaj żadnych ataków :(
Dziadek leczy się prywatnie u dobrego lekarza, którego ma praktycznie na miejscu, wydawanie pieniędzy na leczenie nie jest dla nikogo bolesne, zdrowie jest cenniejsze niż cyferki. Dziadek mimo, że ma 85 lat jest człowiekiem na prawdę trzeźwo myślącym i rozsądnym :)
Za kilka dni jadę do mojej rodziny i dowiem się wszystkiego, jak tylko tak się stanie to opiszę to tutaj, wtedy na pewno będziecie mogli mi jeszcze bardziej pomóc.
Dziękuję za wsparcie.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Rak prostaty. Jak długo można z tym żyć? :(
PostWysłany: 07 Mar 2010, 14:29 
Offline

Dołączenie: 07 Mar 2010, 13:59
Posty: 6
Miesiąc temu też chciałam zadać pytanie na forum " Jak długo można z tym żyć" ale nie miałam odwagi. Choroba dotyczy mojego taty u którego stwierdzono bardzo zaawansowanego raka prostaty. Od tego czasu nie odchodzę w wolnych chwilach od komputera, czytam wszystko co dotyczy tej choroby. Od kilku dni próbowałam się zarejestrować na forum "rak to nie wyrok" ale niestety nieskutecznie, chyba mają jakieś kłopoty techniczne. Bardzo było mi przykro ponieważ tylko tam znalazłam odpowiedzi na wszystkie moje pytania a tak naprawdę będzie ich coraz więcej... Mam nadzieję że podobnie jak Mikomiki ja też mogę liczyć na waszą fachową pomoc


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Rak prostaty. Jak długo można z tym żyć? :(
PostWysłany: 07 Mar 2010, 15:36 
Offline

Dołączenie: 19 Gru 2008, 10:35
Posty: 178
forteca72 napisał(a):
Miesiąc temu też chciałam zadać pytanie na forum " Jak długo można z tym żyć" ale nie miałam odwagi. Choroba dotyczy mojego taty u którego stwierdzono bardzo zaawansowanego raka prostaty. Od tego czasu nie odchodzę w wolnych chwilach od komputera, czytam wszystko co dotyczy tej choroby. Od kilku dni próbowałam się zarejestrować na forum "rak to nie wyrok" ale niestety nieskutecznie, chyba mają jakieś kłopoty techniczne. Bardzo było mi przykro ponieważ tylko tam znalazłam odpowiedzi na wszystkie moje pytania a tak naprawdę będzie ich coraz więcej... Mam nadzieję że podobnie jak Mikomiki ja też mogę liczyć na waszą fachową pomoc

Istotnie, forum rak-prostaty.pl ma techniczne kłopoty.
Napisz wszystko co wiesz o leczeniu raka prostaty u Twojego taty. Napisz jakie badanie dotąd przeszedł i wyniki tych badań.
Przeniosę Twoje posty na tamto forum i każdy będzie Ci mógł udzielić odpowiedzi. A i tutaj z pewnością pomogą Ci doświadczeni
prostatycy jak: Kangur, Brozzy, Bronek. Jest też na tym forum Ewaryn - kobieta, żona chorego z problemami stercza, która na pewno wspomoże Cię swoją wiedzą.

_________________
Ur.1949;III.2007 PSA 8,28;biopsja Gl1+2!?;10-05-2007 z dost. załon. pobr. węzły b/z; 09-2007 PSA 0,07;HT IX-XII;RT XII'07-I'08 całk.7400cGy/37 frakcji; cTpN0M0;IV2008 PSA 0,08;V'2009 - VII'2010 +/- 0,61ng/ml


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Rak prostaty. Jak długo można z tym żyć? :(
PostWysłany: 07 Mar 2010, 21:31 
Offline

Dołączenie: 04 Wrz 2006, 10:23
Posty: 166
Miejscowość: Polska
Do Edi ! Jeśli już robisz porzadki na tym wątku , to prosił bym o przeniesienie wypowiedzi brozyy ego na mój temat do części forum zwanym wysypiskiem ...

_________________
" My ludzie współcześni,pazerni na pieniądze,zżerani ambicjami,odeszliśmy od filozofii i mamy zdrowie takie,jakich mamy lekarzy...zawód lekarza jest wyborem postawy moralnej,a nie tylko zarabianiem pieniędzy"
prof.Julian Aleksandrowicz


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Rak prostaty. Jak długo można z tym żyć? :(
PostWysłany: 07 Mar 2010, 21:45 
Online

Dołączenie: 17 Paź 2008, 21:28
Posty: 850
Profilaktyk na dzień dzisiejszy to ja jestem moderatorem i decyduję co i gdzie mam przenośic. Jak Ty nim będziesz to bedziesz to robił. Większość postu brozzyego jest skierowana do załozycielki tematu i są tam zawarte zapewne cenne dla niej informacje. Wiec czy Ci sie to podoba czy nie-ten wpis tutaj pozostanie.

A jeśli chcesz byc moderatorem to napisz do admina moze Tobie równiez przydzieli tą niewdzięczna funkcję

_________________
Image


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Rak prostaty. Jak długo można z tym żyć? :(
PostWysłany: 07 Mar 2010, 22:12 
Offline

Dołączenie: 07 Mar 2010, 13:59
Posty: 6
Oto nasz historia. W Swięta Bożego Narodzenia mama zwróciła uwage na to że tato od jakiegoś czasu częsciej chodzi do toalety i ma jakieś problemy z ododwaniem moczu. Więc całą rodzina " wsiedlismy" na tate z prośbą o zrobienie sobie wyników z krwi. Tato najpierw się bronił twierdząc że był dwa lata temu na badaniach per rectum ( profilaktycznych u lekarz rodzinnego wykonywanych przez urologa)i lekarz nic nie stwierdził. Nie polecił tacie wtedy badania PSA a i my niewiele na ten temat wiedzieliśmy.
Tatuś ma 61 lat i ogólny stan zdrowia bardzo dobry, pracuje, nawet po 12 godzin dziennie i przez głowę by mu nie przeszło że może być chory.
15.01.2010 zrobił sobie prywatnie wyniki przy okazji wizyty u dentyst w swojej przychodni. I tu pierwszy cios PSA - 77. Powtórzył badanie 20.01.2010 PSA - 78. Biorąc pod uwage normę od 0 do 4 wiedziełiśmy że jest źle. Reszty dowiedziałam się z forum. Tatuś trafił do urologa który skierował go na biopsje - wynik płat lewy i prawy Adenocarcinoma prostate - gradus 8 (4+4).
Lekarz powiedział że na operacje to już zapóźno i zalecił terapie hormonalną. Tatuś bierz Apo-Flutam przez trzy tygodnie a później Eligard. Skierował tate na tomograf komputerowy miednicy i jelita grubego oraz scyntygrafie kości. Jesteśmy w fazie robienia wyników. Mam świadomośc o powadze sytuacji w jakiej sie znaleźliśmy ale proszę o rade - czy lekarz zalecił prawidłowe " leczenie" i co jeszcze możemy zrobic aby pomóc tacie, czy mamy się wstrzymac do momentu wyników które pokażą jak mocno jest zaatakowany organizm mojego taty.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Rak prostaty. Jak długo można z tym żyć? :(
PostWysłany: 08 Mar 2010, 00:18 
Offline

Dołączenie: 19 Gru 2008, 10:35
Posty: 178
forteca72 napisał(a):
Oto nasz historia. W Swięta Bożego Narodzenia mama zwróciła uwage na to że tato od jakiegoś czasu częsciej chodzi do toalety i ma jakieś problemy z ododwaniem moczu. Więc całą rodzina " wsiedlismy" na tate z prośbą o zrobienie sobie wyników z krwi. Tato najpierw się bronił twierdząc że był dwa lata temu na badaniach per rectum ( profilaktycznych u lekarz rodzinnego wykonywanych przez urologa)i lekarz nic nie stwierdził. Nie polecił tacie wtedy badania PSA a i my niewiele na ten temat wiedzieliśmy.
Tatuś ma 61 lat i ogólny stan zdrowia bardzo dobry, pracuje, nawet po 12 godzin dziennie i przez głowę by mu nie przeszło że może być chory.
15.01.2010 zrobił sobie prywatnie wyniki przy okazji wizyty u dentyst w swojej przychodni. I tu pierwszy cios PSA - 77. Powtórzył badanie 20.01.2010 PSA - 78. Biorąc pod uwage normę od 0 do 4 wiedziełiśmy że jest źle. Reszty dowiedziałam się z forum. Tatuś trafił do urologa który skierował go na biopsje - wynik płat lewy i prawy Adenocarcinoma prostate - gradus 8 (4+4).
Lekarz powiedział że na operacje to już zapóźno i zalecił terapie hormonalną. Tatuś bierz Apo-Flutam przez trzy tygodnie a później Eligard. Skierował tate na tomograf komputerowy miednicy i jelita grubego oraz scyntygrafie kości. Jesteśmy w fazie robienia wyników. Mam świadomośc o powadze sytuacji w jakiej sie znaleźliśmy ale proszę o rade - czy lekarz zalecił prawidłowe " leczenie" i co jeszcze możemy zrobic aby pomóc tacie, czy mamy się wstrzymac do momentu wyników które pokażą jak mocno jest zaatakowany organizm mojego taty.


Twój tata jest przede wszystkim ofiarą naszego rodzimego systemu lecznictwa i w zw. z tym, m.in. braku informacji edukacyjnej dot. konieczności przeprowadzenia badań kontrolnych układu płciowo-moczowego, w szczególności gruczołu krokowego, w wieku +/- 50 lat.

Badający Twojego tatę dwa lata temu urolog nagannie zakończył badanie. Powinien był skierować tatę na badanie PSA.

Widzę, że dobrze oceniasz sytuację. Przepisz dokładnie wynik badania histopatologicznego z biopsji. Domyślam się, że 4+4 to oznaczenie w skali Gleasona: http://pl.wikipedia.org/wiki/Rak_gruczo ... _krokowego Pewnie zauważyłaś, że rak jest znacznie zróżnicowany, ale być może nie beznadziejny. Nie ma jeszcze wyników dalszych badań, PSA też jest bardzo wysoki.

Myślę, że obecnie lekarz prawidłowo zaordynował leczenie HT. Trzeba w miarę szybko zrobić TK i pewnie dalsze.

Zgodnie z obietnicą przenoszę Twój post na forum http://www.rak-prostaty.pl

_________________
Ur.1949;III.2007 PSA 8,28;biopsja Gl1+2!?;10-05-2007 z dost. załon. pobr. węzły b/z; 09-2007 PSA 0,07;HT IX-XII;RT XII'07-I'08 całk.7400cGy/37 frakcji; cTpN0M0;IV2008 PSA 0,08;V'2009 - VII'2010 +/- 0,61ng/ml


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Rak prostaty. Jak długo można z tym żyć? :(
PostWysłany: 08 Mar 2010, 11:30 
Offline

Dołączenie: 04 Sie 2009, 11:18
Posty: 95
Forteca, przyjmij moje serdeczne slowa wspolczucia z powodu choroby Taty. Ale nie wszystko jeszcze stracone, w zaleznosci od tego jakie beda wyniki badan, jest jeszcze calkowita mozliwosc wyleczenia radioterapia, potwierdzam rowniez post Rakara, ze lekarz obecnie w tej sytuacji zastosowal wlasciwe leczenie. Wiecej mozna bedzie powiedziec po otrzymaniu wynikow dalszych badan. W kazdym jednak razie Twoj tata ma jeszcze przed soba wiele lat zycia. Serdecznie pozdrawiam i zycze wszystkiego najlepszego z okazji DNIA KOBIET.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Rak prostaty. Jak długo można z tym żyć? :(
PostWysłany: 08 Mar 2010, 11:54 
Offline

Dołączenie: 04 Wrz 2006, 10:23
Posty: 166
Miejscowość: Polska
Forteca , niewątpliwie na forum otrzymasz sporo informacji od osób , które mają wiedzę na temat choroby Twojego Ojca . Jednakże ostatecznym decydentem w sprawie prowadzonego leczenia jest lekarz prowadzący czy też lekarz specjalista . Jak wspomniał rakar , można napotkać w kontaktach ze służbą zdrowia pewne niedomagania w kwestiach organizacyjnych , czy też merytorycznych . Dlatego też właściwe jest , by problem medyczny Twego Ojca skonsultować u co najmniej dwóch specjalistów . Uzyskujemy wtedy duże prawdopodobieństwo ,że diagnoza jest właściwa . Osobiście spotkałem się z z takim problemem , dotyczącym podjęcia niewłaściwego sposobu leczenia , dlatego też lepiej na zimne dmuchać , zważywszy ,że chodzi o życie człowieka .
Pozdrawiam

_________________
" My ludzie współcześni,pazerni na pieniądze,zżerani ambicjami,odeszliśmy od filozofii i mamy zdrowie takie,jakich mamy lekarzy...zawód lekarza jest wyborem postawy moralnej,a nie tylko zarabianiem pieniędzy"
prof.Julian Aleksandrowicz


Góra
 Profil  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 32 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group